Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 315 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Krotko i na temat...

środa, 04 listopada 2009 18:54
Bloga wiecej nie bedzie, choc i tak nie bylo go za wiele. Wrocilam do tradycyjnego pamietnika - notes i pioro. Chyba juz wyroslam z upubliczniania mysli i uczuc.
Pozdrawiam wszystkich nielicznych czytelnikow i dziekuje za te 3 lata i 9 miesiecy. Moze jeszcze kiedys... :)

Ps. Anglie zdobylam i... nie zwariowalam :-]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Marzenia sie spelniaja...

sobota, 02 maja 2009 18:56
Hmmm... Siedze i usmiecham sie do monitora. Nie wiem od czego zaczac. Jestem szczesliwa - to chyba najodpowiedniejszy wstep. Wiosna za oknem i wiosna wewnatrz mnie. Kolejny czas zmian. Z kazdym dniem na lepsze. Dziwne, ale przed Wielkanoca postanowilam cos sobie. W sumie postanowienia robi sie na Nowy Rok, ale wg mnie kazda chwila jest na to odpowiednia. Zaczelam doceniac to co mam, to co wydarzylo sie przez te wszystkie lata, kiedy jestem w Londynie. Rzeczy, ktore nie mialy dla mnie zadnej wartosci, znowu jej nabraly. I co najwazniejsze odkrylam, ze potrafie okazywac uczucia, potrafie sie zakochac. Nie, nie mam nikogo. Ale otworzylam sie na ludzi. I juz na sile nikogo nie szukam. Jest mi dobrze tak jak jest. A milosc przyjdzie nieproszona. Najwazniejsze, ze drzwi do mojego serca nie sa juz zamkniete na cztery spusty. Poprostu ktos je otworzyl zupelnie nieswiadomie. Ktos zupelnie przez przypadek sprawil, ze jestem gotowa na nowe wyzwania, na uczucia. I to wszystko daje mi niesamowita wewnetrzna sile...

A propos sily. Nawet nie wiecie jak potezna jest podświadomość człowieka. Ja się dowiedziałam. Bo jeżeli z calych sil i szczerze czegos pragniesz, to na pewno marzenie to się spełni. Musisz tylko do tego dazyc. Moje marzenia? Londyn, Madryt, Paryz - wszystko zaliczone. No i naturalnie mieszkanko :) Jest przepiekne, duuuuze, z 2 balkonami i ogromniastym salonem :) Klucze do odebrania mam pod koniec listopada i już nie mogę się doczekac!! Teraz pozostalo mi największe i najważniejsze - dziecko i rodzina. Ale i na to przyjdzie czas. Dlatego nie ma co się lamac, tylko doceniac to, co się już osiągnęło i cierpliwie czekac.

Ale a propos podświadomości, zastanawiam się czy tez tak macie. Ja mianowicie niedawno to odkrylam. Wiązało się to z jakimis drobiazgami. Np. pilkarzyki, wiecie taka gra... jezelli jestem w 100% pewna wygranej, albo nawet wyniku meczu, zawsze to się sprawdza! Ale nie mogę mieć ani przez sekunde wątpliwości. Ostatnio gralam double, ja z kumpela przeciwko 2 managerom. Jak zaczelisny grac mowie do niej - będzie 7:3 dla nas. Powiedziałam to bez zastanowienia. Po prostu jakbym to wiedziała. I rzeczywiście tak się stalo. Inny przykład? Mamy w pracy loterie. Taki maly toto-lotek. Placi się 1f tygodniowo i można wygrac do kilkudziesięciu funtow. Chodzil za mna organizator tej calej zabawy, żebym zaczela grac. Caly czas powtarzałam mu, żeby dal mi spokoj, ze nie chce. Po kilku miesiącach zgodziłam się. Podalam pierwsza lliczbe, która po prostu wskoczyla mi do glowy. Po 2 tygodniach wygralam ponad 50f. Wiedziałam, ze wygram. Jest jeszcze kilka podobnych przypadkow, ale mnie zastanawia, czy Wy tez tak macie? I nie chodzi mi o prawdopodobienstwo zdarzen, raczej o impuls, który mowi, ze wlasnie tak się stanie. Czy wlasnie to jest ten szosty zmysl?

Ale co jest najważniejsze? Jestem po prostu, tak najzwyklej w swiecie SZCZESLIWA!! :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Hmmm...

poniedziałek, 30 marca 2009 23:54

Jakby to powiedziec, zeby nie wygladalo, ze sie chwale... Hmmmm...
Kupilam mieszkanie w Polsce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale o szczegolach jak bede nieco bardziej przytomna :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

Beethoven, New Year Eve i kolejka jak za komuny...

piątek, 16 stycznia 2009 23:08

Word wlaczony. Z glosnikow dobiegaja dzwieki pierwszej symfonii Beethovena. Dziwne? Czasem lubie posluchac muzyki klasycznej. Tym bardziej jak potrzebuje sie „odchamic".  Mam naprawde najlepsza prace na swiecie (kazdemu takiej zycze). Pracujac niemal z samymi facetami jednak troszke sie zmienilam. W wiekszosci na lepsze, ale i na gorsze rowniez. Spedzajac z moimi chlopcami minimum 8 godzin dziennie niestety stalam sie mniej kobieca. Zamisat byc delikatna, bezbronna kokietka jestem twardym osilkiem opowiadajacym sprosne zarty. No moze troszke przesadzilam ale jedniak cos w tym jest. Czas najwyzszy sie zmienic i znowu poczuc sie kobieta, bo czasem mam wrazenie, ze w spodniach nosze cos innego ;)


Chociaz ostatnio, a mianowicie w Sylwestra caly Londyn, no moze nie caly ale napewno towarzyszki niedoli w kolejce do toalety slyszaly moje krzyki, ze chce byc facetem. Czyzby Sylwestrowe zyczenie pomalu sie spelnialo?


Ale od poczatku. W Sylwestra mialam wyskoczyc z szefem do centrum Londynu obejrzec fajerwerki. Tak wstepnie sie umowilismy. Po pracy jednak doszlam do wniosku, ze jest obrzydliwie zimno i nigdzie nie ide - i dokladnie to mu napisalam. Jednak nie udalo mi sie go zbyc i spedzic wigilii Nowego Roku pod kolderka, z termoforkiem w stopkach i goraca czekolada w lapkach. Obiecal mi termos goracej czekolady i sie skusilam. Jak sie okazalo w tlumie przy Tamizie nie bylo wcale tak zimno. Jednak ok 22.30 po dwoch tyskich moj pecherz wolal o pomste do nieba. Sam (szef) byl bardzo dumny z siebie, bo wybral takie miejsce, gdzie w okolicy byly toalety. Jednak w kolejce powinnambyla ustawic sie otwierajac pierwsze Tyskie. W kolejce dlugiej jak za czasow komuny po papier toaletowy (przeciez ja niemal nie pamietam tych czasow, to skad mam wiedziec jakie wtedy byly kolejki??? Ale zalozmy, ze podobne - mianowicie dlugie jak stad na ksiezyc) Sam jako prawdziwy dzentelmen pozwolil mi sciskac jego reke, zeby ulzyc mi w bolu i ze stoickim spokojem znosil moje wykrzykiwania „Ja chce byc facetem!!!". On swoje sprawy zalatwil w 3 minuty. Mi zajelo to niemal godzine! Ale jak juz nadeszla moja kolej to wierzcie lub nie, w tym momencie byla najszczesliwsza istota na swiecie! I Tyskiego juz przez caly wieczor nie ruszylam! Wrocilismy na miejsce, podrygiwalismy w rytm muzyczki saczacej sie z glosnikow i dotrwalismy tak do polnocy. Wielkie odliczanie i BUM. Ale jak bylam dzieckiem to jednak bardziej sie cieszylam na widok sztucznych ogni. Mimo wszystko jednak cieszylam sie, ze jestem teraz na przeciwko London Eye zamiast w lozku. I przyznaje, zakrecila mi sie lezka w oku. Sentyment, tesknota, smutek, radosc? Nie wiem co to bylo.


Powrot do domu zajal nam 3 godziny! Zasnelam z mysla, ze minal kolejny rok mojego jakze ciekawego zycia i optymistyczne zdanie „Boze! Jaka ja jestem stara!" nie opuszcza mnie od tejze nocy ani na minute.


Symfonia sie konczy, wiec ja tez bede konczyc. Caly czas pamietam o zaleglej notce z Madrytu i Paryza. Wisi to nade mna jak jakas zmora. Ale zbiore sie i skrobne kilka slow na ten temat. Moze „veni, vidi, vici" wystarczy? W sumie to az 3 slowa :)


Spelnienia marzen w Nowym Roku moi mili i do przeczytania...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Od rana mam dobry humor :)

sobota, 20 grudnia 2008 3:54

Otworzylam worda, zeby napisac notke. Zawsze robie to w wordzie, nie ufam WP i nie chce, zeby po moim kilkugodzinnym meczeniu szarych komorek nad notka okazalo sie, ze wszystko wyparowalo, bo cos nie tak z netem bylo, albo nacisnelam nie ten klawisz co trzeba. A tutaj spokojnie mysle, pisze i o nic sie nie martwie. Tak wiec otworzylam nowy dokument i patrze w biala kartke. Probuje pozbierac mysli, jakos je uporzadkowac. Choc dzisiaj to nie lada wyzwanie. Za duzo sie dzieje w mojej glowie. Ogarnal mnie jakis slowotok, zwoje mozgowe prostuja mi sie i skrecaja na przemian pracujac na pelnych obrotach.  Dobrze, ze pamietam jeszcze o oddychaniu  :)


Dzisiaj mam jeden z lepszych dni. Jeden z tych kiedy naprawde czuje sie szczesliwa. A teraz ogarnela mnie jakas zaduma. Bo chcialabym, zeby wszyscy czuli sie tak jak ja teraz. Chcialabym przekazac wam jakas recepte na ten stan. Ale jak sie okazalo to niemozliwe. Nad tym trzeba samemu pracowac. I samemu stwarzac takie sytuacje, ktore wywoluja usmiech na twarzy.


Dotarlo do mnie (po raz kolejny), ze naprawde cieszenie sie z drobiazgow jakie przynosi kazdy dzien bardzo pozytywnie wplywa na nastawienie do zycia. Daje energie na przezycie kolejnego dnia, nadzieje, ze nie jest tak zle i wiare, ze bedzie jeszcze lepiej.


Taki zwykly usmiech drugiej osoby. Niby nic, ale jednak sprawia, ze ty tez sie usmiechasz. To dlaczego nie wykorzystac tego i nie dazyc do tego, zeby kazdy usmiechal sie widzac ciebie? Sprawisz przyjemnosc i sobie i innym. 


Zblizaja sie Swieta. Niezbyt dobry powod do radosci, bo spedze je tutaj, z dala od domu. Ale zamiast usiasc w kacie i uzalac sie postanowilam zrobic dokladnie cos odwrotnego. Mianowicie przedwczoraj spedzilam 4 godziny na wypisywaniu ok 50 kartek dla chlopcow, z ktorymi pracuje.  Wczoraj razem z Kamila ubralysmy sliczne zielono-czerwone czapeczki elfikow i chodzilysmy po firmie rozdajac owe kartki. Nie bylo osoby, ktora nie usmiechnelaby sie na nasz widok. Z reszta sami zobaczcie:

 


I w sumie nic wielkiego, zwykla smieszna czapka, kilka slow na kartkach z mikolajami i balwanami, usmiech chlopcow. Prozaiczne, ale jednak wywoluje usmiech na twarzy i radosc w sercu. 


Czasami jednak aby dzien byl lepszy, wystarczy znajomy glos w telefonie. Poznym wieczorkiem, gdy dzien juz sie konczyl, okazalo sie ze to nie wszystko... Bardzo mila niespodzianke sprawil mi moj „stary znajomy" (mam nadzieje, ze nie obrazisz sie, ze tak Cie nazwalam ;) ) Po dlugim czasie - odezwal sie. Wystarczylo, ze napisal i jeszcze bardziej poprawil mi moj juz i tak niemal doskonaly humor. Z reszta  On zawsze wywolywal usmiech na mojej twarzy.   Dziekuje ponownie i  naprawde szczerze zycze Ci, abys odnalazl to, czego szukasz... Ps. Jak juz wiem, ze wciaz czytasz mojego bloga, to bede sie teraz stresowac przy pisaniu kazdej notki ;)


Dlatego Moi Mili... Nie czekajcie, az ktos/cos poprawi Wam nastroj. Starajcie sie sami to zrobic. Malymi drobiazgami uszczesliwiajcie innych a zobaczycie, ze ta pozytywna energia, ktora wysylacie, wroci do Was. Usmiechajcie sie. Zadzwoncie do kogos, z kim od wiekow nie rozmawialiscie. Powiedzcie komplement koledze/kolezance z pracy.  Zaskakujcie innych i samych siebie! :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin:  132 597  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

"Jak w każdym kraju, tak również w Wielkiej Brytanii istnieje bezrobocie. Jednak jest ono na tyle niskie, że pozwala znaleźć w miarę szybko pracę..." No to zobaczymy jak jest naprawdę :)

A to ja...

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl